WEEKEND W BUDAPESZCIE

13:43

WEEKEND W BUDAPESZCIE





    Hej Kochani! Ostatni na razie post o Budapeszcie, dziś opowiem Wam jak spędziliśmy weekend w tym mieście, co polecam a co niekoniecznie. I czego jeszcze zobaczyć nie zdążyliśmy. Trzy dni to zdecydowanie za mało aby dobrze poznać to miasto. Na szczęście nie jest daleko, a ja chętnie do Budapesztu powrócę!

DZIEŃ PIERWSZY

  Wyruszyliśmy bardzo rano z Lublina, chyba około 6-tej, dotarliśmy około 14. Po zameldowaniu się w hotelu (o którym piszę tu:

udaliśmy się pieszo przez Most Łańcuchowy na Wzgórze Zamkowe. Spacer po tym Moście już sam w sobie jest atrakcją.



     Możemy wjechać zabytkową kolejką ale naszym zdaniem nie było warto. Kolejka sunie się bardzo powoli, inaczej wjazd/zjazd trwałby chyba 10 sekund.
     
kolejka na Wzgórze Zamkowe

           Ale jeśli decydujemy się pieszo muszę Was ostrzec że trzeba nastawić się na kilka ładnych kilometrów chodzenia. Plus wspinanie się po schodach.
         My spędziliśmy tu 3 godziny, nie spieszyliśmy się nigdzie bo wiedzieliśmy że dziś i tak nie będziemy się z tych okolic oddalać. Poza tym Wzgórze Zamkowe to bardzo rozległy kompleks budynków z trzema dziedzińcami i ogrodem.


    W środku znajdują się Węgierska Galeria Narodowa oraz Muzeum Historii Budapesztu. Nie wchodziliśmy nawet do środka, zwiedzanie na zewnątrz pochłonęło nas kompletnie. 


       Znajduje się tutaj Pałac Sandora który jest siedzibą Prezydenta. Przed wejściem stoją żołnierze, o godz. 12.00  można zobaczyć efektowną zmianę warty. O 11.30 zmieniają się również przy wejściu od strony Zamku Królewskiego, lecz nie tak efektownie. Nie mam niestety zdjęć.

Turul, ptak z gatunku orłów. Według legendy był przodkiem wodzów madziarskich


Tutaj znajduje się również przepiękna fontanna  Macieja.




Dziedziniec Lwów.



Pomnik konny księcia Eugeniusza Sabaudzkiego - pogromcy Turków


Dłuższą chwilę poświęcamy na podziwianie widoków z murów obronnych. Sami zobaczcie!




  W oddali widzimy Parlament czyli bardzo charakterystyczny i naprawdę efektowny budynek. Zauważcie że w pobliżu nie ma wielkich wieżowców - biurowców, dzięki czemu miasto wygląda jak nie z tej epoki.



Ogród:




   Jesteśmy trochę zmęczeni, wracamy do naszego hotelu- łodzi. Jemy coś na szybko i wracamy na nocny spacer po Budapeszcie. Miasto po zmierzchu rozświetla się tysiącami świateł i wygląda naprawdę cudownie.






   Po spacerze wracamy do hotelu i tam podziwiamy oświetlony Parlament z pokładu łodzi, przy winku. Zbieramy siły na kolejny dzień, bo mamy wiele planów. 


DZIEŃ DRUGI

       WYSPA ŚWIĘTEJ MAŁGORZATY

 Zaczynamy od pysznego śniadania w hotelu, wymeldowujemy się- bagaże zostawiamy w aucie na parkingu i z plecaczkami idziemy na wyspę Małgorzaty- mamy blisko. 
      Aby tam się dostać trzeba przejść pieszo tak jak my, do połowy mostu albo dojechać linią tramwajową nr 4 i 6. Wstęp jest wolny. 
    Jeśli jesteście w Budapeszcie na krótko  to polecam Wam zwiedzić jednak coś innego. Wyspa jest większa niż nam się zdawało, są to tereny zielone, które służą rekreacji i relaksowi- bardziej chyba dla mieszkańców niż zwiedzających. Jest mnóstwo zieloności, miejsc na bieganie, rolki, rowery i kilka kawiarni. Atrakcje nie są jakieś wybitne- mini zoo, fontanna muzyczna, ogród różany i japoński-  nie zrobiły na nas szczególnego wrażenia. Jeśli spędzacie mało czasu w tym mieście chyba lepiej wyspę sobie odpuścić.

BUDAPEST MARKET HALL

   Wsiadamy do tramwaju numer 2 i jedziemy na targ do Market Hall czyli Wielkiej Hali Targowej. Tramwaj nr 2 to również punkt obowiązkowy w Budapeszcie, bo jego trasa biegnie częściowo wzdłuż Dunaju i trafiła do pierwszej dziesiątki najpiękniejszych linii tramwajowych świata.


Tramwaj okrąża na przykład Parlament.

  

 

Ale wracajmy do naszego targu!


    Uwielbiamy targi! Tętni tam życie turystyczne ale i zwykłych mieszkańców. Bierzemy kawę na wynos- mocną, czarną i ruszamy w obchód po stoiskach.





  Napotykamy oczywiście langosze. Tradycyjnie są z serem żółtym i śmietaną ale na potrzeby turystów chyba są też różne inne wymyślne smaki, zwłaszcza na słodko. Można tu spróbować innych dań typowo węgierskich, a wszędzie są ostrzeżenia że gulasz to ZUPA a nie potrawka. Ceny dość wysokie i jeszcze okropny tłok, jeść można na stojąco lub na plastikowych krzesełkach - trochę taki street food ale dla turystów.


     Charakterystyczne pamiątki to wszelakie wyroby z papryki, folkowe akcenty - lalki, obrusy, porcelana.






Budynek Market Hall z zewnątrz



Po tych naszych intensywnych wędrówkach czas na obiadokolację, przenosimy się do nowego noclegu. O noclegach pisałam tutaj:




DZIEŃ TRZECI



KOŚCIÓŁ ŚWIĘTEGO MACIEJA 

   Kawa, śniadanie i wyprowadzka z pokoju. Bagaże do auta a my na zwiedzanie kolejnego obowiązkowego punktu do zobaczenia czyli Kościoła św. Macieja. Udajemy się do metra na stację Betthyanyi i dalej spacerem do samej Baszty Rybackiej. My się wspinaliśmy po jakichś schodkach i przyznam że znów korzystaliśmy z Google Map żeby w ogóle trafić w to miejsce. 



Baszta Rybacka która ukazała się naszym oczom jest bajecznie piękna! Taka orientalna i akurat trafiliśmy na sesję zdjęciową z ciemnowłosą modelką w złotej sukni, taka właśnie orientalna księżniczka. 


    Widoki z murów są obłędne, wejście na wysoki mur i do baszty dodatkowo płatne. Akurat w tym dniu baszta była zamknięta dla zwiedzających.


 
Do zdjęcia z takim widoczkiem ustawiała się kolejka.




Warto zobaczyć również imponujący Plac Bohaterów- zdjęcie poniżej. 


A idąc poza plac natrafimy na kolejne piękne miejsce piękne miejsce- zamek Vajdahunyad. 
















A na koniec odwiedziny w najładniejszym McDonaldzie jaki widziałam. 





Czego nie widzieliśmy - Węgierskiej Opery Narodowej ponieważ była w remoncie, nie byliśmy w termach ani w słynnej restauracji  New York Cafe.  Ale to na następny raz, Budapeszt pokochałam i chcę jeszcze tu wrócić. 

https://www.kateblog.pl/2020/01/budapeszt-za-co-tak-lubie-to-miasto.html

BUDAPESZT- NOCLEGI I INNE PRAKTYCZNE RADY

08:08

BUDAPESZT- NOCLEGI I INNE PRAKTYCZNE RADY


 Winona Oak - He Don’t Love Me (Gaullin Remix)


Ciąg dalszy o Budapeszcie , dziś same praktyczne rady.

widok z pokładu hotelu

1. NOCLEGI:

    Noclegów szukałam na portalach Booking i Airbnb. Natrafiłam na ciekawą ofertę hotelu- łodzi na Dunaju z widokiem na zjawiskowy Parlament i pomyślałam - a czemu nie! Coś nowego, coś innego. Skusiły mnie również pozytywne komentarze i niewysoka cena. Pokoje z widokiem na stronę z Parlamentem były minimalnie droższe ale podpowiem Wam że na podziwianie widoków i tak wejść można w każdej chwili na pokład i tam przy winku własnym lub zakupionym w hotelu można podziwiać cudną panoramę miasta.
    Zapłaciliśmy 200 zł  za dobę (cena jest różna w zależności od terminu).

                   


     Ten hotel - łódź nazywa się Grand Jules, wrzucam Wam link na booking.com- tam go rezerwowałam. 
                                    https://www.booking.com/hotel/hu/grand-jules-boat

   Tam macie dużo zdjęć bo ja nie wiedzieć czemu nie zrobiłam prawie wcale. Możecie zobaczyć jak wyglądają pokoje, oraz na przykład śniadanie, które również jest w przystępnej cenie. Kawka i maślane rogaliki o poranku w połączeniu z widokiem na panoramę miasta- rewelacja.



      Obsługa miła i pomocna. Co mogłoby być na minus? To że standardowe kajuty są dość małe, małe łazieneczki. Jest to super miejsce na jeden, dwa dni, zwłaszcza jeśli jesteście nastawieni na zwiedzanie, nie na siedzenie w kajucie. Już przez tydzień przebywanie tu byłoby raczej męczące. Niektórzy piszą również o trochę charakterystycznej woni wody/ wilgoci i rzeczywiście czułam taki w łazience, w pokoju już nie. Ale no jak chce się spać na łodzi to czego oczekiwać? Zapachu trawy?


Na łodzi nie buja bo jest zakotwiczona na stałe.
  W nocy słychać też nocne tramwaje jadące po najbliższym Moście Małgorzaty ale dla mnie to akurat też było fajne, słyszeć że jestem tu gdzie jestem a miasto żyje. 


   Podpowiem Wam jeszcze że aktualnie do końca marca na stronie Booking jest zniżka 20 % do końca marca. Po wejściu z linka mają wyskakiwać już obniżone ceny. Ale nie wiem na ile to marketingowa gra na ile prawda.




     
          Kolejny nocleg zarezerwowaliśmy na portalu Airbnb. Był to pokój w kamienicy, jeden z kilku.Ważna dla nas była lokalizacja, najlepiej blisko stacji metra. Wszystko formalności załatwiliśmy z właścicielami przez maila i aplikację. Dostaliśmy kod do drzwi zewnętrznych, do mieszkania i wreszcie do skrzynki z kluczem do pokoju. 


   Nie mieliśmy specjalnych wymagań, chcieliśmy tylko się przespać i ewentualnie mieć gdzie zrobić sobie rano kawę. 


link do pokoju

    Taki zwyklaczek ale klimatyczny, bo w kamienicy. Kuchnia wspólna i łazienki dwie bodajże na cztery pokoje. Z właścicielami nawet się nie widzieliśmy. Zapłaciliśmy 90 zł za dobę.
    Jeśli nie macie jeszcze konta na Airbnb to zapraszam do skorzystania z tego linku- dostaniecie 138 zł zniżki na pierwszą podróż i jeśli z niej skorzystacie ja również otrzymam zniżkę 75 zł., więc każdy z nas jest wygrany :)
Link do zniżki:


   Portal jak najbardziej polecam, korzystaliśmy już kilkukrotnie, bez żadnych problemów. Koniecznie  zainstalujcie sobie aplikację - można wtedy szukać noclegu będąc już w podróży. Często jak tu, kontaktujemy się z właścicielami jedynie wiadomościami, opłacamy przelewem i otrzymujemy kody do drzwi lub kluczy. A wybór mieszkań jest bardzo czytelny.



2. PORUSZANIE SIĘ PO MIEŚCIE

   Mimo że przyjechaliśmy do Budapesztu własnym autem, po mieście poruszaliśmy się komunikacją miejską. Jak w każdym dużym mieście parkowanie jest problemem więc gdy znaleźliśmy miejsce niedaleko centrum z bezpłatnym parkingiem, pozostawiliśmy je tam. W takim przypadku pomocna może być aplikacja - Park4night która pokazuje takie miejsca.


    Budapeszt ma aż cztery linie metra. Jest jednym z najstarszych w Europie, zaraz po londyńskim. Przejażdżka najstarszą linią czyli żółtą już jest zwiedzaniem. Kursuje od 4: 30 do 23:30. Uwaga na schody ruchome w metrze, są bardzo szybkie.



     Najlepiej kupić bilet dobowy który obejmuje metro, tramwaje, autobusy a nawet niektóre statki. 
Właśnie- tramwaje. Warto przejechać się linią nr 2 która biegnie wzdłuż Dunaju i znalazła się w pierwszej dziesiątce najpiękniejszych linii tramwajowych świata. 

    Metro jest super oznakowane ale niestety rozkłady jazdy autobusów i tramwajów wyłącznie po węgiersku. Węgierski trudny język, ni cholery nie mogliśmy zrozumieć o co tam chodzi. Ale odkryliśmy że możemy z pomocą google maps znaleźć dojazd wszędzie gdzie potrzeba, łącznie z aktualnym rozkładem jazdy. Wystarczy dostęp do internetu a każda sieć oferuje teraz darmowe kilka giga na terenie Unii, więc na taki weekendowy wyjazd wystarczy. 






3. DOJAZD WŁASNYM SAMOCHODEM

Co warto  wiedzieć:



    Warto kupić winiety zarówno na Słowację jak i na Węgry, nie tylko dlatego że dojedziemy szybciej ale węgierskie drogi nie są idealne a na Słowacji trzeba bardzo przestrzegać przepisów i prędkości- łapią tam namiętnie a mandaty są bardzo duże. Jeśli jest 40 to musimy jechać 40 i już.
    Winiety można kupić przy granicach na stacjach benzynowych lub w innych oznaczonych punktach oraz przez internet . Tutaj:
 https://ematrica.nemzetiutdij.hu

Węgry, Słowacja są w strefie Schengen więc nasze dokumenty i ubezpieczenia są ważne.






Ważne numery i adresy Węgry:
numer alarmowy: 112
policja: 107
straż pożarna: 105
pogotowie ratunkowe: 104
pomoc drogowa: 188 lub + 36 1-345 1755
Ambasada RP:
Varosligeti fasor 16, 1068 Budapeszt
tel. + 36 14 13 82 00
www.budapeszt.polemb.net

BUDAPESZT- ZA CO TAK LUBIĘ TO MIASTO

23:08

BUDAPESZT- ZA CO TAK LUBIĘ TO MIASTO


     Kto mnie trochę zna wie że uwielbiam Budapeszt i dziś Wam napiszę w krótkich punktach dlaczego tak lubię to miasto. Byłam tam już trzy razy, ale zawsze były to dość krótkie spotkania i wciąż jest mi mało.

1. KLIMAT I ATMOSFERA
 
    To miasto jest jak stary kumpel- z miejsca zaprasza i wciąga w swój rytm. Jest taki vintage i  jest z tego dumny, wcale nie dąży do nowoczesności. Ma w sobie luz, nonszalancję... Czujesz się tu dobrze. Kto był zrozumie od razu o czym piszę.
 

Plac Bohaterów. To miejsce zobaczyłam pierwszy raz przejeżdżając tylko przez Budapeszt. Powiedziałam wtedy do mojego Michała- ja tu muszę wrócić.



2. DUNAJ- MOSTY- STATKI

 To nie jedyna stolica z rzeką pośrodku, a kolor Dunaju raczej nie zachwyca ale tak bardzo pasuje do tego miejsca! Każdy most jest tu kompletnie inny i każdy wyjątkowy.



A ruch statków na rzece to istne przedstawienie, zwłaszcza wieczorem.




3. ŻÓŁTE TAKSÓWKI I TRAMWAJE

Żółte taksówki jak w NY i tramwaje jak w Portugalii. To bardzo dodaje charakteru i koloru temu miastu!



4. IMPONUJĄCA ARCHITEKTURA

   Na podziwianie wszystkich zabytków trzeba poświecić wiele, wiele godzin. Na samym Wzgórzu Zamkowym spędziliśmy ich kilka. Plus jeszcze dojazdy, Budapeszt nie jest mocno skoncentrowany, pewnie dlatego że powstał z połączenia trzech odrębnych miast: Budy, Obudy i Pesztu.


Sam budynek Parlamentu robi piorunujące wrażenie.

5. KUCHNIA WĘGIERSKA-  LANGOSZE!

   Langosze to placki smażone z ciasta drożdzowego. Podane najczęściej ze śmietaną i żółtym serem. Tak bardzo lubię że robię je nawet w domu. Jeśli nie próbowaliście to naprawdę warto! Uprzedzam- nie jest dietetycznie ale za to smacznie! ;) Oczywiście warto też posmakować gulaszu który jest tutaj zupą, nie potrawką. Potrawy kuchni węgierskiej są dobrze doprawione.



6. ŚWIATŁA MIASTA NOCĄ

  Po zmierzchu miasto nie zamiera ale budzi się i przemienia, niektórzy przyjeżdżają tu specjalnie na nocne zdjęcia. Naprzeciwko Parlamentu ludzie ustawiają się już przed zachodem słońca, szukając najlepszej miejscówki na podziwianie jego panoramy.


7. TERMY

I tu małe ups! Bo do term jeszcze nie trafiliśmy. Brakowało czasu. A Budapeszt z nich słynie. Są tu największe łaźnie termalne w Europie. Czynne cały rok, ich architektura jest naprawdę wyjątkowa.



8. PRZYJAZNY KLIMAT DO ŻYCIA

    Trudno ocenić to może w kilka dni ale mam wrażenie że dba się tu o miejsca w których można się zrelaksować i odpocząć od zgiełku, jak np. Wyspa Św. Małgorzaty. Jest tu też wiele hipsterskich knajp. 
 Poniżej najbardziej klimatyczny MCDonald's jaki widziałam w życiu.



9. PIĘKNE PANORAMY

    Gwarantowane! Punktów widokowych jest tu mnóstwo- Wzgórze Gellerta, Baszta Rybacka, Zamek Królewski.

10. MOŻLIWOŚCI DOJAZDU

      I tu oczywiście zależy z której części Polski jesteśmy, dla nas (Lublin) jest blisko żeby jeździć tam samochodem, choć niestety droga nie jest najlepsza. Nie ma dobrych tras, na szczęście to się powoli zmienia. I tak odległość którą można by pokonać w 5 godzin, pokonać trzeba w 8. Może niedługo będzie możliwe "wyskoczyć na kawę" do Budapesztu.
     W każdym razie do tego miasta z Polski możemy wybrać się samochodem, samolotem, busem, pociągiem.

11. NIE WYDAJESZ FORTUNY NA ZWIEDZANIE

   Dziwne stwierdzenie? Niekoniecznie. Kiedy byliśmy w czeskiej Pradze nawet ulice były zamknięte, dostępne do zwiedzania za dodatkową opłatą i to niemałą, rozumiem że to ceny pod zachodnich sąsiadów ale czasem to aż budziło lekki niesmak i było zniechęcające dla nas. Zrezygnowaliśmy z kilku atrakcji które mieliśmy i tak w innych miastach, ale nie za taką cenę.
   W Budapeszcie ceny są bardzo przyzwoite. Atrakcji, jedzenia, noclegów.


   Podsumowując warto, warto wybrać się do Budapesztu. Na pewno nie będziecie się nudzić, a wręcz trzeba przebierać w atrakcjach i możliwościach. W kolejnym poście napiszę o moim planie zwiedzania.
    A Wy Kochani? Byliście? Podzielacie moją opinię o tym mieście? 


O Budapeszcie więcej na moim blogu :




GOLDEN CAGE

06:37

GOLDEN CAGE


FILM- BACKSTAGE Z SESJI NA YOUTUBE:

Backstage sesji zdjęciowej "Golden Cage"



     Zdjęcia sprzed 2 lat ale na blogu ich nie publikowałam. Inspiracja barokiem, łączona z nowoczesnymi ubraniami. Sesja publikowana w GLOW Mag.

MUA: Sylwia Krakowiak/ BOCCA Visage
HAIR: Agnieszka Anisienia/ Warkocze na wynos
MODEL: Agata Jarosz
PHOTO & STYLE: Kasia A. Lewandowska

Kasia Sawczuk - Tak to widzę















INSTAGRAM NR 1

INSTAGRAM NR 2

Copyright © 2017 Kate Likes It